Zapiski biegacza coś takiego ... Oczywiście zwracam się do niezdefiniowanego odbiorcy, tak jest łatwiej gdyż pisanie samemu do siebie niebezpiecznie sąsiaduje z obłędem. Papierowy kalendarz jak najbardziej przemawia do mnie, papier ładnie wygląda i jest dość miły w dotyku, ale edycja notatek to spory minus (chyba że ktoś używa ołówka). Zapisywanie wszystkiego i zliczanie bardzo głęboko siedzi w mojej naturze, trzyma się za rękę z tym czymś co jest odpowiedzialne za przetrwanie w sensie na przykład głód ... albo chęć jedzenia słodyczy. Czy mi się to w ogóle spodoba no cóż pewnie nie i będzie to ostatni wpis :).
Chęć wstawiania uśmieszków co czwarte słowo jest tak duża, że powstrzymuję na granicy wytrzymałości moich palców :) Zawsze to jakaś dziwna ulga mogąc postawić obok siebie dwukropek i połowę okrągłego nawiasu, aż dziw że mam 34 lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz